R11

W Nowym Roku życzę Wam wszystkiego co najlepsze, oby się darzyło i po spełniały się Wam marzenia 🙂
Równocześnie bardzo Was przepraszam, że musiałyście tyle czekać. Ale niestety moje życie osobiste ostatnio wywróciło się do góry nogami, jednak nie będę Was tym zanudzać. Postaram się pisać częściej, ale nie mogę nic obiecać. Liczę na Wasze wsparcie i wyrozumiałość. Tym czasem miłej lektury 🙂
Ja osobiście nie obrażę się za komentarz 😉

Ta nieobecność strasznie się przeciągała, zastanawiała się czemu nie dzwoni, brała pod uwagę wszystko, co myśli kobiety mogą podsunąć w takiej sytuacji, ale nie myślała nad najprostszym jak się okazało później rozwiązaniu. „No cóż, to tylko pokazuje, że jesteśmy z dwóch rożnych światów” – podszeptywała jej podświadomość.
– To prawda, nigdy nie zrozumiem co siedzi w głowie faceta – mruknęła pod nosem w pustą przestrzeń, wrzucając kolejne części garderoby do pralki. Kolejna sobota przed nią. Dzień zaczęła jak zwykle wypicia kubka gorącego, czarnego napoju, który nie działał na nią jak na innych, udała się na małe sprawunki, teraz włączyła urządzenie, jednak pomimo tego nie mogła znaleźć sobie miejsca. Postanowiła w końcu zabrać się za małe porządki. Pościerała kurze, ułożyła rzeczy na półkach oraz odkurzyła mieszkanie, była właśnie w kuchni i nastawiała czajnik, gdy zadzwonił domofon.
– Słucham – odparła do słuchawki, usłyszawszy głos po drugiej stronie nacisnęła przycisk. Poleciała szybko do łazienki, uczesała włosy, poprawiła ubranie, by po chwili stanąć przed drzwiami, zanim rozległ się dzwonek.
– Witaj – rzekł na przywitanie, przytulił blondynkę i delikatnie pociągnął nosem wdychając jej zapach. Brakowało mu go. Stęsknił się za nią.
– Cześć – mruknęła wyswobadzając się z jego uścisku – Napijesz się czegoś? – zapytała uprzejmie znikając w kuchni,gdy on zdejmował kurtkę i buty.
– Herbatę poproszę – odparł znajdując się przy niej. Zajęli się przygotowywaniem trunków.
Siadając w salonie  wziął głęboki oddech.
– Króliczku.. – zaczął powoli – Ja…- nie wiedział jak ma ubrać w słowa, to co chciał jej powiedzieć. – Chciałbym Ci wszystko wyjaśnić – wyrzucił z siebie na jednym oddechu przyglądając się jej reakcji. Nie wiedziała, nie sądziła, że pierwszy poruszy ten temat i będzie chciał opowiedzieć jej o wszystkim. W pierwszym odruchu przestraszyła się. Bała się, że będzie chciał zakończyć to co ich łączy, chociaż właściwie to sama nie wiedziała, co takiego ich łączy. Nigdy nie rozmawiali otwarcie na ten temat. Owszem powiedzieli sobie te dwa słowa, spędzali razem czas, wychodzi wspólnie na miasto, ale nie wiedziała jak ma to traktować, czy jest to jakiś związek, relacja, coś płytkiego, czy głębszego. Jednak, gdy spojrzała w jego oczy lęk, gdzieś się ulotnił. W granatowych tęczówkach zobaczyła miłość, oddanie i coś jeszcze, coś czego nie potrafiła nazwać po imieniu. Nikt wcześniej tak na nią nie patrzył nawet Mamoru.
– W takim razie słucham uważnie – zachęciła go do dalszych wyznań.
– Ja, nie wiem od czego zacząć – odparł zmieszany.
– Najlepiej od samego początku – uśmiechnęła się.
– Jak wiesz, byłem na Kinmoku – przytaknęła głową – Jednak nie wiesz, czemu tam byłem.
– Seiya..- zaczęła, a on kręcił głową, tak jakby chciał zgłosić sprzeciw – Pewnie widziałeś się z bliskimi – dodała pomimo jego protestów.
– To też, ale proszę nie snuj domysłów, tylko daj mi dokończyć – skinęła na znak zgody – Ja musiałem załatwić, pewną bardzo ważną sprawę. Ważną nie tylko dla mnie, ale i dla Nas – przyjrzał się jej reakcji – Jest coś, czego nigdy nikomu nie mówiłem, co prawda nie jest to tajemnica, ale bolesny dla mnie temat.
– Seiya, zaczynam się bać bać tej rozmowy – rzekła zgodnie z prawdą.
– Odango, ja … – nie wiedział jak wyznać to, co leżało mu na sercu. Nie chciał zranić tej drobnej kobiety, która i tak wystarczająco dużo już w swoim życiu wycierpiała. Odetchnął głęboko, ponownie. – Wiele lat temu był ktoś w moim życiu..
– Domyślam się, że nie byłeś przez te wszystkie lata.. – wtrąciła przerywając mu
– Nie rozumiesz, ja byłem to znaczy.., formalnie nadal jestem żonaty… – wyznał z ciężkim sercem, to co od dawna chciał jej już powiedzieć
– Że co proszę ???!!!!! – oburzyła się. Gdyby tylko wiedziała, o tym wcześniej, wyrzucała sobie. Nie pchałaby się wtedy w tą znajomość, przy najmniej nie w ten sposób, nadal byli by tylko przyjaciółmi.
– Wiem co sobie teraz myślisz.
– Nie wiesz, Ty nic nie wiesz i nie rozumiesz – chodziła zdenerwowana po pokoju. Poszedł do niej, złapał ją za ramiona i zmusił by na niego spojrzała.
– To, Ty nic nie rozumiesz. Wiele lat temu, moja żona Kakyu i ja mieliśmy poważny wypadek, przez wiele tygodni leżałem w szpitalu w śpiączce i lekarze walczyli o moje życie. Dzięki ich wytrwałości i determinacji jestem tu teraz z Tobą i kocham Cię całym sercem. Niestety, ona nie miała tyle szczęścia, jej mózg przestał funkcjonować, kiedy w klinice chcieli odłączyć ją od aparatury, jej rodzina zabrała ją do domu, nie pozwalając nikomu zbliżyć się do niej. Nie rozumieją, że ona z tego już nie wyjdzie, nie obudzi się i nie wstanie. To maszyny za nią oddychają. Jej matka zabierając ją i trzymając przy życiu, chce mnie ukarać za to co się stało, chociaż to nie ja prowadziłem wtedy samochód. Wychowywaliśmy się razem z Kakyu, nasze rodziny stwierdziły, że idealna z nas para, że w przyszłości pewnie się pobierzemy. Zrobiliśmy to, ale nigdy nie byliśmy zgodnym i udanym małżeństwem. Kiedyś prawo nie zezwalało na rozwód bez zgody obydwojga małżonków. Taiki, który jest prawnikiem, powiedział mi, że obecnie wszystko się zmieniło i mogę ubiegać się o rozwiązanie małżeństwa.
Usiadła z wrażenia nie wiedząc co powiedzieć, co myśleć i jak się zachować. Wiedziała, że mówi prawdę, widziała malujące się na jego twarzy emocje, czuła jego ból i cierpienie. Rozumiała, że pewnie uważał, że musi odpokutować za to, że nigdy nie kochał żony tak jak powinien.
– Więc po to byłeś na Kinmoku? – wypaliła bez zastanowienia.
– Tak byłem tam, by spotkać się z jej matką, powiedziałem jej o swoich zamiarach, myślałem, że zrozumie, że zaakceptuje moją decyzję..
– Ale tak się nie stało – dokończyła za niego.
– Nie, stwierdziła, że nie mam prawa zostawiać tak jej córki, że powinienem być jej mężem do końca swoich dni, bo ona nigdy nie zgodzi się na to by Kakyu odeszła w spokoju.

Reklamy

10 thoughts on “R11

  1. Aż mnie serce boli… Z jednej strony rozumiem matkę Kakyu, nie potrafię sobie wyobrazić tego, co czuje patrząc na swoje dziecko leżące w śpiączce…Trafiło to do mnie, tak do serca, dziękuję.
    Uśmiechu!

    • Właśnie zależało mi by pokazać tutaj pewne sporne kwestie, każdy to rozumie, ale z drugiej strony wiadomo, że Kakyu nie jest w śpiączce, bo ona leży tam zupełnie bez życia, jedynie maszyny przedłużają jej agonię…

  2. O nowy rozdzial. Dziekuje.
    Biedna matka Kakyuu i biedny Seiya i Usagi. Rozumiem uczucia matki, sama nigdy nie potrafilabym odlaczyc wtyczke jezeli chodziloby o moje dziecko. Z drugoej strony powinna dac zyc Seiyi. Napewno Kakyuu by sobie tego zyczyla. A najbardziej mi szkoda Usy, bo cholipka co ona zlego zrobila, ze nie moze ot tak byc szczesliwa. No ale wiem, ze zycie uslane jest rozami, ktore 0siadaja kolce.
    Smutne.

    • Wiesz, każdy miał by z tym problem, to już nie chodzi o to, czy to dziecko, czy jakaś inna bliska nam osoba. Zawsze towarzyszy temu ogromny ból, ale powinniśmy zadać sobie wtedy wiele innych ważnych pytań.

      • Wiem. Na pewno nie jest to latwa decyzja. Zwlaszcza, ze wiele osob mysli poki zycia, poty nadziei. No nic czekam na dalsze rozdzialy. Zarowno tego opka jak i innych. Cieplutko pozdrawiam.

  3. Ja na pisze tak to na prawdę nie jest ładwo pogodzić się ze stratą bliskiej osoby czy córki ale czasem pomoc osoby która to rozumie jest się w stanie pozwolić na odłaczenie maszyn i odeście chociasz nigdy się nie pogodzi z jej świercie to tyle i napisze żę ładnie przedstawilaś ciekawe jak dalej potoczy się akcja opowiadania niechce już wracać do tego co napisałam to było i tak dlamnie trudne ale postanowiłam to ci na pisać w komętarzu

  4. widzę że wiele zostało już powiedziane więc nie będę się powtarzać 🙂 pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy 🙂

  5. Hej gdzie jesteś dlaczego nie dokoczyłaś
    swoich blogowych wpisów chodzi mi o :
    –As Long As You Love Me– oraz
    –Les Reines Du Monde.
    Hej napisz czy zamiezasz je kontynuować
    czy tylko ja tracę czas zagladajac tutaj,
    bo czekam juz 6 miesiecy i nadal nic nie ma.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s